SUPERSTRUKTURA. Pracownia architektoniczna, Kraków, od 2017.
Projektujemy w każdej skali — od pojedynczego budynku po fragment miasta. Prowadzimy projekt od pierwszego szkicu po nadzór autorski na budowie. Każdemu dajemy sto procent zaangażowania.
Pięć etapów. Projekt przechodzi przez każdy z nich.
Szkic / gest — pierwsza odpowiedź na miejsce i program, zanim pojawi się kalkulacja. Ołówek, iPad, czasem kawałek pianki albo arkusz kartonu.
Analiza / światło, klimat, otoczenie, ludzie, przepisy. Sprawdzamy, czy idea ma rację bytu.
Forma / pracujemy przede wszystkim w modelu cyfrowym, a tam, gdzie formę trzeba sprawdzić fizycznie, budujemy makietę. Parametryka w Rhino i Grasshopperze pozwala zapanować nad geometrią, której nie da się narysować ręką. Rozbudowujemy własną bibliotekę skryptów.
BIM / model informacji o budynku. W zależności od potrzeb koordynujemy w nim także konstrukcję, instalacje i wnętrza. Tu forma staje się budynkiem.
Budowa / dokumentacja, nadzór autorski, odbiór.
Żaden etap nie jest formalnością. Koncepcja, która nie przejdzie któregoś z nich, nie idzie dalej.
Architektura zaczyna się tam, gdzie budowanie przestaje wystarczać.
Tym, co odróżnia ją od budownictwa, jest idea. Pilnujemy jej od pierwszego szkicu po odbiór. Gotowa koncepcja to dla nas obiekt, który da się zbudować: idea przechodzi przez konstrukcję, przepisy i budżet — i wychodzi z nich czytelna. Wiemy, jak projekty umierają na budowie, dlatego prowadzimy je do końca. Terminów dotrzymujemy. Zawsze.
Budynek zmienia samopoczucie ludzi. Projektujemy z tą świadomością.
Algorytmy i sztuczna inteligencja przyspieszają naszą pracę, ale dwa momenty pozostają ludzkie: gest na początku i ocena na końcu — wrażenie, jakie przestrzeń wywołuje w człowieku. Obrazy z D5 Render służą nam do sprawdzenia tego wrażenia, zanim powstanie budynek.
Projektujemy też do szuflady. Świadomie.
Nie każda koncepcja ma trafić na budowę. Te, które nie przechodzą wszystkich etapów, zostają na etapie idei — i to też jest wartość. W szufladzie testujemy formy, na które nie ma jeszcze zamówienia, i skrypty, których nikt od nas jeszcze nie wymaga. Część z nich wraca potem w prawdziwych projektach.
To dorobek naszego zespołu, także z lat pracy w innych pracowniach. Wiemy, co dzieje się z projektem po wyjściu z pracowni — dlatego możemy projektować odważnie.

Założyciel i główny projektant.
W pracy dyplomowej Melbourne N-S 2047 zaprojektował nowe śródmieście australijskiej metropolii dla kilkuset tysięcy mieszkańców. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu obiektów o różnym charakterze i skali.
Interesują nas obiekty, które coś znaczą.
Dla miejsca, w którym stoją, i dla ludzi, którzy z nich korzystają. Śmiałe w formie, czasem szalone — zawsze przemyślane do końca. Pracujemy z inwestorami, którzy oczekują więcej niż poprawnego budynku.